czwartek, 20 czerwca 2013

Anarchizująca galeria (na komisariacie)



W niedzielę 16 czerwca oficjalnie rozpoczęła działanie kolejna edycja Galerii Bezbronnej. Tym razem zajęła ona dawny komisariat milicji/policji w centrum Gorzowa Wielkopolskiego na ulicy Obotryckiej. W czasach niemieckich w tym budynku mieścił się ratusz miejski. Ślady obu funkcji nadal są widoczne w różnych detalach.

„Galeria Bezbronna” działa wg formuły wykształconej ładnych parę lat temu i była poprzedzona projektem „Galeria Bezdomna”. Za każdym razem organizatorzy przejmują znajdujący się w Gorzowie opuszczony budynek i na parę dni zamieniają go w anarchizującą galerię sztuki. Każdy może zająć sobie jakiś fragment obiektu i zaprezentować dowolny rodzaj sztuki z użyciem dowolnych narzędzi i materiałów. Mogą się tu zaprezentować zarówno doświadczeni artyści, jak i amatorzy. Dowolny jest temat, dowolna forma ekspresji (obrazy, fotografie, instalacje przestrzenne). Do tego Galerii często towarzyszą występy muzycznych DJ-jów.

Kącik muzyczny to moje ulubione miejsce na komisariacie. Kolekcja winyli budzi szacunek!

Jednym z koordynatorów inicjatywy jest Daniel Adamski, wsparcie też dają władze miasta Gorzowa Wielkopolskiego.

Każda edycja „Galerii Bezbronnej” jest dla mnie bardzo fascynującym doświadczeniem. Uwielbiam pomysł prezentowania sztuki w opuszczonych, zaniedbanych budynkach – taka przestrzeń zawsze działa silnie na wyobraźnię.
Różne obiekty w Gorzowie gościły "Galerię". Dziwnym jest uczucie, że niektóre z tych miejsc przestały istnieć...


Przyjemnie jest też być świadkiem ekspresji twórczej uczestników. Zawsze można znaleźć jakieś ciekawe perełki wśród wystawianych prac. Wszystko to razem tworzy uczucie niesamowitego twórczego chaosu, który może być jak najbardziej inspirujący. Inspirujące jest również poznać ludzi, którzy realizują w tej przestrzeni swoje działania oraz tych, którzy chcą po prostu być widzami tego dziwnego widowiska. Czasem trudno tutaj odróżnić widza od twórcy.

Dlatego zachęcam szczerze mieszkańców Gorzowa oraz okolic, by wygospodarować czas na zwiedzenie „Galerii Bezbronnej” oraz doświadczenie tej specyficznej artystycznej atmosfery, jaka tu jest udziałem. Jest ona czynna codziennie w dawnym komisariacie przy ul. Obotryckiej 16 w godzinach 16 – 20. Wystawy będzie można oglądać do najbliższej niedzieli 23 czerwca. 

Za pomoc przy tworzeniu tego tekstu pragnę podziękować następującym osobom:
- Czarownica z Zachodu,
- DJ Relax,
- członkowie Dyskusyjnego Klubu Filmowego "Megaron",
- organizatorzy "Galerii Bezbronnej",
- oraz inni fajowi ludzie poznani przy okazji. :)

poniedziałek, 29 października 2012

Podziemne miasto

Dzisiaj wrzucę trzy szkice, które były próbą wizualizacji podziemnego miasta, jakie kiedyś zrodziło się w mojej głowie.


Sceneria ta powstała z myślą o historii w stylu czarnych kryminałów. Wyobraziłem sobie, że do tej sceny pasowałby taki kawałek:


Ciemny korytarz, trudno mi ocenić, czy to sekcja mieszkalna, przejście techniczne lub wnętrze fabryki. W takim miejscu zdaje się słyszeć tajemnicze ambientowe dźwięki:



Ponura łazienka

czwartek, 30 sierpnia 2012

Cyborg bojowy


Ideą tego szkicu był żołnierz, którego maska wygląda jak biała twarz, wyglądająca na ludzką, jednocześnie nie wyrażającą żadnych emocji. Myślę, że to wyglądałoby dosyć upiornie.

Natchnienie znowu pewnie przyszło od mangaki Tsutomu Nihei:

"Strażnicy" (Safeguard) z "Blame!";
Żołnierze Complusory Execution Unit (CEU) z "Biomega".

niedziela, 26 sierpnia 2012

Zuru

Zuru jest jedną z moich ulubionych postaci w genialnej mandze "Blame!", narysowanej przez japończyka Tsutomu Nihei. Może to wynikać z faktu, że jest to jedna z nielicznych osób występujących w "Blame!", która nie została przez autora zabita w nagły i makabryczny sposób.

Jest ona członkinią plemienia zwącego się Electrofishers, żyjącego gdzieś w gigantycznych rozmiarów strukturze zwanej "Miastem". Od pokoleń ukrywają się przed robotami systemu "Safeguard", które są  zaprogramowane na eksterminację każdej istoty ludzkiej. Po wielu stuleciach zapomnieli wiedzę przodków i nie znają się na zaawansowanej technologii, które ich otacza na każdym kroku. Elitę tego plemienia stanowią wojownicy dysponujący futurystycznymi zbrojami oraz miotaczami harpunów, jedyną bronią zdolną zabić "Safeguards". Jak na ironię, "Electorfishers" nie potrafią reprodukować tego typu uzbrojenia.


Miłośników cyberpunku oraz dystopijnej Science Fiction zapraszam do zapoznania się z mrocznym światem wykreowanym przez Tsutomu Nihei.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Alternative 3

Zainspirowane zdjęciem, przedstawiającym stary radar gdzieś w dawnym Związku Radzieckim.

Muzyka: Brian Eno, "Alternative 3" (album "Music for the Films", 1978)


No cóż,. lubię niepokojące dźwięki.

sobota, 31 marca 2012

Trójka z dżemem - palce lizać!



Niesamowita rocznica: ukochany przez miliony polaków Program III Polskiego Radia kończy jutro 50 lat! Trudno uwierzyć, że to już taki szmat czasu. Dla mnie "Trójka" była zawsze gdzieś w tle mojego życia, a przecież mam zaledwie 26 lat. Czyli nieco ponad połowa życia opisywanej radiostacji.

Na czym polega fenomen "Trójki"? Kiedy zaczęła nadawanie 1 kwietnia 1962 roku, wyróżniła się prawdopodobnie na tle innych mediów państwowych znacznie ograniczonymi akcentami propagandowymi. Poza tym - "Trójka" była zawsze "oknem na świat" - stacją w której można było usłyszeć w dużych ilościach zagranicznej muzyki rozrywkowej i ogólnie muzyki rozrywkowej z gatunków, które nie za bardzo pasowały do oficjalnej ideologii PZPR. No i "Trójka" miała swój udział w promowaniu wielu rodzimych artystów - wielu z nich ciągle jest popularna.

Ale Program III to nie tylko muzyka ale też kabarety i audycje satyryczne (na przykład kultowe "60 minut na godzinę", "Kocham Pana, Panie Sułku"), nieco staroświeckie w naszych czasach słuchowiska radiowe (nieśmiertelny "Teatrzyk Zielone Oko"), programy o teatrze, filmie, książkach, audycje publicystyczne ("Klub Trójki"), audycje o sporcie itp.

Siłą "Trójki" są ludzie w niej pracujący. Ich głosy od lat potrafiły przyciągnąć uwagę słuchaczy i zauroczyć. Głosy ludzi pasjonujących się muzyką z Piotrem Kaczkowskim, Markiem Niedźwiedzkim czy Wojciechem Mannem na czele. W Programie III swoją karierę zaczynało wielu znanych osobowości medialnych: Monika Olejnik, Grzegorz Miecugow, Jurek Owsiak.
Tragicznie zmarły Tomasz Beksiński również był ważnym członkiem Trójkowego zespołu i zyskał wielu miłośników swoją "Trójką pod Księżycem" i tłumaczeniami piosenek.
O ludziach Trójki można by ciągle mówić i mówić, bo to wielu naprawdę fenomenalnych radiowców. Opisywać każdego z nich to materiał na kilka długich artykułów. Stara gwardia ciągle jest bardzo obecna i nadaje specyficzny smak tej stacji, choć Piotr Kaczkowski chyba nadal nie wrócił do swojej audycji "Minimax" (prowadzonej nieprzerwanie od 1968 r.), to młodsi dziennikarze też wnoszą sporo swojej energii do ramówki.

A jeszcze wracając do muzyki w "Trójce". Od zawsze była ona bardzo różnorodna. Jazz we wszelkich odcieniach, rock we wszelkch odcieniach, muzyka elektroniczna we wszystkich odcieniać, pop nie we wszystkich, ale w większości odcieni. "Trójka" z jednej strony kojarzy mi się z nieśmiertelnymi klasykami (tu znowu można pisać długi artykuł), z drugiej zaś radio to jest otwarte na nowości muzyczne i nowe trendy. Mnie cieszy osobiście obecność na trójkowych falach zespołów na co dzień trudnych do znalezienia w eterowym jazgocie. Choć trzeba przyznać, że najciekawszych kawałków to co najmniej od 22.00 szukać...

Poza tym imponuje mi idea audycji autorskich, gdzie prowadzący dziennikarz audycji przynosi w każdej odsłonie własny zestaw utworów muzycznych i opowiada o swoich odczuciach wobec wybranych kawałków, często zachęcając słuchaczy do dialogu o tejże muzyce. Zawsze uważałem to za swego rodzaju bardzo fajną więź.
W komercyjnych radiostacjach dj-em jest teraz program losowo wrzucający utwory z listy kawałków będących aktualnymi mega-hitami wg. jakiejś tam agencji markentingowej. Moim zdaniem... "This sucks". Dlaczego? Zwykle nie lubię współczesnych komercyjnych hitów, poza tym najczęście prowadzący program mówi jednynie jakieś zabawne bla-bla-bla. To takie puste i bezduszne.

Zawsze w moim domu słuchano "Trójki", która w różny sposób dostosowywała się do zaistniałej sytuacji. Za komunizmu stacja ta była odskocznią od wszechobecnej propagandy oraz szarej, niewesołej rzeczywistości. Może nawet wyrażała jakiś opór wobec ówczesnych władz, choćby poprzez piosenki polskich zespołów konetestujących PRL. Z drugiej strony bywały oskarżenia pod adresem "Tróki" o bycie rodzajem "marchewki" władz razem z resztą mediów. Marka Niedźwiedzkiego oskarżano o współpracę z reżimem, bo jego "Lista Przebojów" wystartowała w czasie Stanu Wojennego.

Lata 90. przyniosły wolność słowa i ekspresji artystycznej, ale pojawiła się też rynkowa konkurencja - prywatne radia i stacje TV. "Trójka" nie przyjmowała bardziej komercyjnych metod funkcjonowania i starała się rozwijać po swojemu. Niestety moje ukochane radio w pewnym momencie się zepsuło. To chyba jak byłem w liceum nowy zarząd postanowił "poprawić" Program III i zrobić go bardziej rentownym. Faktem jest, że konkurencja oraz swobodny dostęp do muzyki spowodował spory spadek popularności opisywanej radiostacji.
Komercyjne przeróbki wiele popsuły - po prostu "Trójka" przybrała postać jeszcze jednej komercyjnej stacji, serwującej papkę zamiast kultury. Najbardziej wartościowe oraz interesujące audycje przeniesiono na późne wieczory, co trochę przypomiana praktyki w TVP. To chyba wtedy zacząłem słuchać radia nocą, ponieważ nocne pasmo było zupełne inne niż to nocne.
Wielu słuchaczy głośno protestowało przeciwko przeciwko tym rynkowym korektom.

Po jakimś czasie odczuło się pewną poprawę sytuacji. Moim zdaniem znaczną i na lepsze. Nowe władze chyba postanowiły uczynić z "Trójki" radio niszowe i zdobyć może nieduże, ale wierne grono słuchaczy. Jest zatem inaczej, niż w okresie klasycznym, ale nowa oferta również okazała się mieć plusy.

Kolejnym kryzysem dla Programu III była polityka. Po zwycięstwie wyborczym PiS w 2005 roku "Trójka" była poddawana kilkakrotnie pewnym korektom, jakie siły polityczne wspierać i czyj światopogląd. Jak byłem na studiach, Program III oskarżano o bycie tubą propagandową jednej z partii, co miało niestety uzasadnienie. To chyba z powodów politycznych Marek Niedźwiedzki na jakiś czas udał się na wygnanie do konkurencyjnej stacji. Kontrowersje wokół upolitycznienia "Trójki" jeszcze długo dawały się we znaki, co wzbudzało głośne i zauważalne protesty słuchaczy oraz samych pracowników stacji.

Wiadomo, że to odbicie szerszego stanu mediów publicznych w Polsce, które politycy traktują jak łupy wojenne.

Niewiele słucham w tym radiu publicystyki, ale wydaje mi się, że udało się stworzyć pewną polityczną neutralność w Programie III i unikanie sympatyzowania z konkretną siłą.

Politycy przychodzą i odchodzą. Ideologie ulegają modyfikacjom lub odchodzą do lamusa. Liczy się kultura i emocje, jakie wbudza. Dla mnie Program III Polskiego Radia wciąż doskonale sobie radzi z promowaniem kultury, przede wszystkim wspaniałej muzyki.

To radio ukształtowało mój eklektyczny gust muzyczny, mój soundtrack do mojej malutkiej egzystencji. I jakoś tego nie żałuję. Dlatego też życzę kolejnego półwiecza nadawania, a także utrzymania wysokiego poziomu artystycznego oraz pozostania czymś wyjątkowym na polskim rynku.

Na zakończenie zapraszam osoby, które również uwielbiają "Trójkę" do podzielenia się wypowiedzią, lub wspomnieniem w związku z tym radiem.

czwartek, 2 lutego 2012

Czerwony przecinak

W przerwie między jednym felietonem a drugim wrzucę to co mi idzie najlepiej:

Zainspirowane luźno tramwajami z Toronto, głównie ich barwami:
Zdjęcie znalezione na Wikipedii: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d0/TTC_ALRV_and_CLRV_streetcars_4239_and_4028.jpg

środa, 25 stycznia 2012

Pewien niepokój

Od paru dni noszę się z zamiarem napisania swojego zdania o kontrowersyjnej ustawie ACTA, ale taki tekścik zamieszczę trochę później.

Na razie napiszę o tym co mnie niepokoi przy okazji ogólnopolskich protestów przeciwko prawu zwalczającym piractwo internetowe. Media podały, że w Kielcach demonstracja przerodziła się w zamieszki, podczas których dzieciaki atakowały policję i przypadkowe osoby. Więcej znajdziecie tutaj: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11015139,Zamieszki_w_centrum_Kielc__Zablokowana_ul__IX_Wiekow.html

W Gorzowie Wielkopolskim protest przerodził się w przemarsz, na który władze nie wydały zgody. http://gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,36844,11033559,Planowali_protest_przeciw_umowie_ACTA__wyszedl_nielegalny.html

Sam podpisałem petycję przeciwko zaakceptowaniu przez Polskę ACTA. Utożsamiam się z wieloma argumentami przeciwników tej idei. Jednak uważam, że urządzanie podczas demonstracji burd oraz niszczenie własności prywatnej oraz publicznej jest wysoce nie w porządku. To stwarza wrażenie, że ludzie krytykujący te kontrowersyjne akty szukają jedynie okazji do awantury, a zatem nie powinno się ich argumentów brać poważnie. To woda na młyn dla zwolenników ACTA. Z tego samego powodu nie patrzę przychylnie również na niedawne hackowanie stron internetowych w proteście przeciwko nowym rozwiązaniom prawnym.

A zatem w moim odczuciu: pokojowy protest TAK, zaś zamieszki są w tym przypadku 3VIL.

I jeszcze chciałbym spojrzeć na ostatnie niepokoje społeczne w szerszej perspektywie. 11 listopada zeszłego roku po oficjalnych obchodach Święta Niepodległości Warszawę ogarnęły zamieszki między zwolennikami lewicy i prawicy. A zaczęło się od pokojowej, zaakceptowanej przez władze, demonstracji. I znowu głównymi zadymiarzami były osoby młode. 

To tylko dwa tak dramatyczne zdarzenia, ale osobiście boję się, że wśród Polskiej młodzieży coraz bardziej szerzy się coś negatywnego. Taki brak szacunku dla kogokolwiek i czegokolwiek.
Może gadam, jak jakiś stary piernik, belfer - konserwa itp. Ale to dziwne widzieć, jak osobnik na oko w wieku gimnazjalnym/licealnym pije sobie piwo w parku i nie kryje się z tym.

To tyle ode mnie. Zapraszam do dyskusji w podanym problemie, ewentualnej korekty wydarzeń, do których nawiązałem, oraz oceny stylu wypowiedzi. ;)

sobota, 31 grudnia 2011

Fikcyjna kolej podmiejska

Gdy bywam zdenerwowany, o szkicuję sobie pociągi. To chyba pozwala mi się uspokoić. Dzisiaj, na zakończenie roku, zaserwuję obrazki przedstwiające kolejny pociąg.


Zainspirowałem się kolejami podmiejskimi, jakie rozpowszechniły się w wielu miastach Ameryki Północnej. zwykle są oparte na lokomotywach spalimnowych i charakterystycznych, romboidalnych wagonach piętrowych. Często ostatni wagon ma kabinę sterowniczą (tzw. control car), dzięki czemu pociąg może zmienć kierunek jazdy bez przestawiania lokomotywy.

Pociąg firmy GO Transit w Toronto w Kanadzie. Zdjęcie znalezione na niezastąpionej wikipedii.
Po ciężkich (mniej lub bardziej) dwunastu miesiącach dobiliśmy do brzegu roku 2012. Zamknął się kolejny cykl, czas zacząć nowy kurs. Niech nowy rok przyniesie nam wszystkim dużo szczęścia i radości!

piątek, 30 grudnia 2011

Green Calx

Kolej. Uwielbiam kolej. Ostatnio jechałem na święta w rodziny do Łodzi i z powrotem. Nie narzekałem jakoś specjalnie. W porównaniu z nocnym PKS - em czułem większy komfort, ponieważ  można było poczytać książkę (tym razem "Amerykańskich Bogów" N. Gaimana). Poza tym lubię słuchać odgłosów wydawanych przez pędzący pociąg - stukot kół o metalowe szyny, szumy wydawane przez silnik i hamulce; dla mnie to taka kolejowa symfonia, ambient na szynach. Dlatego przypomina mi się pewien utwór Aphex Twina; bardzo kolejowy w stylu:
Dla dopełnienia wpisu dołączę trochę szkiców związanych z tematem:


Podobieństwo do malowania Kolei Mazowieckich czysto przypadkowe. ;)

czwartek, 22 grudnia 2011

Ashes in the snow

Wczoraj spadł w Gorzowie pierwsz śnieg. Uznałem, że warto utrwalić to meteorologiczne wydarzenie. Potem przypomniał mi się utwór "Ashes in the snow" japońskiego zespołu Mono. Włączyłem sobie album "Hymn to immortal wind", aby sobie wyobrazić jakąś ładną scenę. Tę scenę uwieczniłem w akwarelce, którą zamieszczam poniżej:


A oto utwór, który był głównym źródłem inspiracji.


Gorąco polecam muzykę zespołu Mono, jest naprawdę niesamowita; czuję się w niej głębię.

niedziela, 18 grudnia 2011

Krótkie pożegnanie



Dzisiaj zmarł Vaclav Havel, mając 75 lat. Choć z zawodu był dramaturgiem i pisarzem (a może właśnie dlatego), przez wiele lat był  też dysydentem w komunistycznej Czechosłowacji, za co padał ofiarą prześladowań. Przyczynił się do pokojowego obalenia dyktatury w swoim kraju. Ze względu na swój autorytet został pierwszym prezydentem wolnych Czech.

Myślę, że śmierć tak ważnego człowieka oznacza koniec pewnej epoki, na pewno dla Czechów i Słowaków. Ale pewnie też dla całej Europy.

Havel był, obok Wałęsy jednym z wielu mężów stanu, którzy napędzali proces demokratyzacji dawnego Bloku Wschodniego. Czy demokracja spełniła oczekiwania liderów antykomunistycznej opozycji oraz ludzi, którzy ich poparli w 1989 r.? Nowe czasy przyniosły wiele rozczarowań, ale współczesna Europa i tak jest generalnie lepszym miejscem do życia. Mam tylko nadzieję, że nie zmarnujemy danych nam swobód…

wtorek, 6 grudnia 2011

Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza…



Zdjęcie powyższe zostało znalezione na Wikipedii: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d4/Moon-craters.jpg

Mój gust muzyczny kształtował w dużej mierze Program 3 Polskiego Radia. Nawet jeśli teraz nie słucham za często tej stacji, to wciąż żywię do „Trójki” sentyment. Pamiętam, jak w okresie studiów zarywałem noce dla nocnego pasma, wolnego od reklam, serwisów informacyjnych i typowo popowej muzyki. Było za to dużo mało znanych, niesamowitych dźwięków i głos prowadzącego audycję. Lubiłem uczucie pewnej intymności przy słuchaniu nocnych programów, poczucie więzi z prowadzącym oraz innymi słuchaczami. Dlatego żal było zasnąć, gdy można było posłuchać „Nocy Muzycznych Pejzaży” (z piątku na sobotę), nocnego pasma „MiniMaxu” (noc z czwartku na piątek), „Ciemnej Strony Mocy” (późna sobotnia noc), czy „Pastelowego Świata Rocka” albo „Nocnej Polski”. Starsi ode mnie pewnie dodadzą do listy programy prowadzone przez Tomasza Beksińskiego…

Obecnie jestem fanem audycji „Trzecia Strona Księżyca”, nadawanej raz w miesiącu tuż po północy. Jak nazwa sugeruje, program ma miejsce w czasie, gdy można oglądać księżyc w pełni. Jak napisał pewien fan TSK, w okolicach pełni zamienia się w spragnionego dźwięków „muzykołaka”. Nie on jeden zresztą.
Powodem, dla którego piszę o tej audycji jest fakt, że za kilka dni, to jest nocą z 9 na 10 grudnia wypadnie kolejna dźwiękowa odyseja na niewidoczną stronę ziemskiego satelity.

Trzecia Strona Księżyca egzystuje od końca 2006 r. Prowadzą ją Grzegorz Połatyński (z zawodu inżynier) oraz Marek Starzyk (na co dzień lekarz). W połowie stery księżycowej ekspedycji przejmuje na jakiś czas enigmatyczny DJ Luna. Jedyne, co o nim wiemy, to że nadaje „z najciemniejszego krateru po ciemnej stronie naszego satelity”.
Muzyka w TSK jest bardzo różnorodna – dark ambient, dream pop, neofolk, industrial, synth goth, dark wave… Wspólnym mianownikiem jest pewien dziwny nastrój tej muzyki – dziwny, mroczny, melancholijny. W sam raz na późną porę.
Odnajdą się tu miłośnicy takich grup jak Dead Can Dance, Cocteau Twins, The Cure, Joy Division, Deathcamp Project, Clan of Xymox, Depeche Mode. To zaledwie kilka nazw spośród bogatej palety muzycznej towarzyszącej tej audycji. 

Choć klimat tego cyklu jest mroczny, paradoksalnie czuję się szczęśliwy mogąc wziąć udział w radiowej odysei ku innym  światom. Dla takich chwil cieszę się, że wynaleziono radio. Dla takich chwil cieszę się z życia. I Was, czytający ten tekst zapraszam między 9 a 10 grudnia na do wspólnej kilkugodzinnej sesji z TSK, na falach Programu Trzeciego Polskiego Radia.
Może nawet sami pokochacie nastrój pełni i zapałacie chęcią do brania udziału w kolejnych odsłonach wyprawy na ciemną stronę księżyca.

  • Strona Słuchaczy TSK: 
http://www.tsk.trojka.info/index.php

  • profil audycji na Facebooku:
http://www.facebook.com/trojka.TSK?sk=wall

poniedziałek, 14 listopada 2011

R2D2

Dawno, dawno temu, w odległym szkicowniku...


Pewien artysta amator postanowił wziąść na warsztat jeden z największych tytułów kina rozrywkowego i powrócić do legend dzieciństwa - do Gwiezdnych Wojen.Zrobił kilka szkiców...

Szczególnie nieźle wyszło mu przedstawienie pewnego niepozornego robota, który na zawsze został rozpoznawalną ikoną popkultury:


Droid astromechaniczny R2 D2 wydaje się niepozorny, a jednak można przyjąć, że uzyskał większą sympatię widzów niż niejeden humanoidalny bohater Star Wars.
A jak Wam się podobają powyższe szkice?